|
Archiwum
Zakładki:
Ciekawe strony
Raporty i analizy długoterminowe.
Systemy transakcyjne
Warto wiedzieć
|
piątek, 02 października 2009
Cała historia zaczyna już niknąć w mrokach dziejów, co raz więcej ludzi zapomina jak to się zaczęło. A zaczęło się niewinnie, kolejne szczyty na giełdach w 2007 nie zapowiadały tego co będzie rok później, ale gdzieś w bilansach czekało już "piekło". Przeciętny inwestor, w tamtym okresie brał to, jako zwykłą korektę, ale ci co mieli choć niewielki pojęcie, byli przerażeni. A przerażenie to, było potęgowane tym, że nikt nie robił z tego problemu i nikt się nie przygotowywał na najgorsze. I wszystko było ładnie i pięknie do któregoś marcowego dnia 2008 roku, który miał się okazać dniem niezwykłym. Zaczęły się wtedy pojawiać plotki o kłopotach banku Bear Sterns. Kto i dlaczego wypuścił takie plotki, nie wiadomo, wiadomo było tylko że po czymś takim bank może się nie utrzymać. Z dnia na dzień Bear Stearns stał się niewypłacalny, z powodu zablokowania napływu kapitału z innych banków, i natychmiastowe wezwanie banków clearingowych, do zwiększenia depozytów przez Bear Stearnsa. Z dnia na dzień bank, który przetrwał wiele kryzysów, stał się bankrutem, z powodu jednej plotki, jak się okazało później, życie przerosło jednak plotkę. Całą sprawę z Bear Stearns, kończy przejęcie go przez JP Morgan Chase, z dużą pomocą rządu USA. W sumie gdyby nie Paulson to nie wiadomo czy by Bear Stearn nie upadł. I od tego momentu, banki które beztrosko przyglądały się wszystkiemu, wpadają w panikę. Pewne jest że kłopoty podobne do Bearn Stearnsa, może mieć każdy. Zaczyna się paniczne poszukiwanie kapitału, koniecznego bankom do przetrwania. Zaczyna się wyprzedaż na rynkach, gdyż wolna gotówka zaczyna być towarem deficytowym, ale wszystko odbywa się w miarę płynnie. Ale trzęsienie ziemi było tylko początkiem, po kilku miesiącach w miarę spokojnych, na scenę wkracza Lehman Brothers. Niestety zaangażowanie LB w ryzykowne kredyty, okazało się zbyt wielkie, a co za tym idzie zbyt ryzykowne. Tak ryzykowne, że mało co nie rozsypała się cała ekonomia, ale to za chwilę. Więc LB był umoczony, ale nadal stanowił markę, która była potencjalnie atrakcyjna dla inwestorów. Niestety postawa CEO LB Richarda Fulda, była chyba zbyt buńczuczna. Na tydzień przed upadkiem, nie chciał się zgodzić na przejęcie, na innych warunkach niż on zaproponuje. Tydzień później nikt już nie chciał LB bez gwarancji rządowych, a na te nie zgodził się Hank Paulson (sekretarz skarbu w administracji George'a W. Busha). Paulson wyszedł z założenia, że pierwsza pomoc dla Bearn Stearn zbytnio rozzuchwaliła Wall Street, i czas najwyższy żeby właśnie Wall Street poniosło samo odpowiedzialność, za własne błędy. Ciężko oceniać czy to było dobre, czy to właśnie, doprowadziło do kryzysu. W każdym bądź razie, upadek LB, notabene największy upadek w historii, doprowadził rynek finansowy na skraj przepaści. Każdy przestał sobie ufać i zaczął wyprzedawać wszystko co możliwe aby mieć gotówkę w banku, na wszelki wypadek. To właśnie doprowadziło do największych spadków 2008 r. Ale wracając do momentu upadku LB; Cały czas gdzieś w tle przewijał się Bank of America, bank, który nie narodził się na wall street, który zbytnio nawet nie cierpiał spowodu kryzysu. I ta dobra kondycja, doprowadziła go do tego co było poźniej, ale o tym za chwile. Henry Paulson, wiedząc o możliwym upadku LB, chciał dać rynkowi także pozytywny sygnał, miało być nim, przejęcie Merrill Lynch przez BoA. Sama Merrill Lynch była, dla CEO BoA Kena Lewisa, bardzo łakomym kąskiem, jak by wisienka na szczycie tortu, ale niestety okazała się puszką pandory dla BoA, i jak by nie było, przyczyną spadków z początku 2009. Cała operacja przejęcia ML przez BoA, była mocno wspierana przez Paulsona, do tego stopnia, że BoA został zmuszony w sumie, do przejęcia ML, mimo że na światło wychodziła tragiczna sytuacja w ML, i Ken Lewis chciał się wycofać z tej tranzakcji. Świadomie pominę w tym tekście takie sprawy jak, Fannie Mae and Freddie Mac, AIG , późniejszy bailout, plus jeszcze kilka innych rzeczy, jest to temat na inny tekst a tutaj opisywanie tego uważam za drugorzędną sprawę.
czwartek, 24 września 2009
czwartek, 27 sierpnia 2009
środa, 26 sierpnia 2009
Wczoraj można było grać i pod wzrosty i pod spadki. To jest to co lubię w daytradingu, ale także to jest przekleństwem, przez które można stracić. Taka gra.
A co do dzisiejszego dnia, ciągle nastawiam się na wzrosty, i dzisiaj, jak już sygnalizowałem wczoraj, możliwe, że będą większe ruchy po publikacjach danych.
wtorek, 25 sierpnia 2009
|